• Wpisów:2
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 10:46
  • Licznik odwiedzin:1 047 / 1955 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Więc... należało by zacząć od podróży, która sprawiła, że zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na świat. Wcześniej też wyjeżdżałam, ale były to raczej wyjazdy krótkie, polegające wyłącznie na zwiedzaniu. O podróży z prawdziwego zdarzenia marzyłam od zawsze, ale to były tylko marzenia... miałam nadzieję, że kiedyś się spełnią, ale tak właściwie nic nie robiłam, żeby to zmienić. Aż tu pewnego jesiennego dnia (cofnijmy się do jesieni 2012 ;]) postanowiłam wreszcie te marzenia zrealizować. Dowiedziałam się o rekrutacji na wyjazd na praktykę zagraniczną i wysłałam zgłoszenie. Studiowałam i jednocześnie przechodziłam kolejne etapy rekrutacji, która była dość stresująca i skomplikowana, dlatego też nie będę jej opisywać W dniu w którym trzymałam już wizę w rękach, w którym wiedziałam, że muszę zacząć się pakować zastanawiałam się czy się nie wycofać. Jechałam do ROSJI! Tej dalekiej, zimnej ROSJI! Strasznie się bałam, ale gdzieś w środku wiedziałam, że jak się wycofam to moje życie zawsze już będzie monotonne.
SANKT PETERSBURG nie przywitał mnie łaskawie... jeszcze tego samego dnia, którego dojechałam do Wenecji Północy, myślałam, że będę wracać do domu. Spotkało mnie wiele nieszczęścia i szczęścia jednocześnie. Zacznijmy od tego, że na bilecie godziną przyjazdu była 10. Jeszcze w Polsce zadzwoniłam do przewoźnika by się upewnić czy owa 10 jest godziną czasu polskiego czy rosyjskiego. Zapewniono mnie, że muszę dodać 3 godziny, więc podałam chłopakowi, u którego miałam mieszkać i który miał mnie odebrać z dworca godzinę 13. Po strasznej nocy w autobusie (granicę Estonii i Rosji przekraczaliśmy o 2 w nocy, kontrola trwała ok. 2 h, a było tylko -30 st.;]) dotarłam wreszcie do Pitera. Było jeszcze ciemno. Patrzyłam na zegarek, zbliżała się godzina 10. Nie przypuszczałam, że cel wyjazdu jest już tak blisko, przecież mieliśmy dotrzeć do Petersburga o 13! Zobaczyłam, że ludzie zaczynają składać koce i powoli się pakować i nie wiedziałam co się dzieje. Byłam przerażona przede wszystkim tym, że było ciemno! Ciemno… i bardzo zimno…
W autokarze jechali sami Rosjanie. Zapytałam Nadziezhdę ( kobietę, którą poznałam na dworcu w Rydze, podczas przesiadki) gdzie się zbliżamy, a ona odpowiedziała : „No jak to?! Przecież wjeżdżamy do Petersburga! Zakładaj coś na siebie! Kierowca mówi, że jest – 27 st.!” Kobieta chyba zauważyła mój niepokój, zapytała co się stało, opowiedziałam jej, że Aleksiej ma czekać na mnie dopiero o 13. Kazała mi dzwonić do organizacji, z którą podpisywałam umowę, ale… telefon nie odpowiadał…. Jeśli jesteście zainteresowane dalszą częścią mojej historii to zapraszam na bloga wieczorem  a tymczasem przesyłam kilka zdjęć





 

 
Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że to prawda, iż pierwszy krok, początek, a w moim przypadku pierwsze zdanie, jest najtrudniejsze. O założeniu bloga myślałam już dłuższy czas, ale nie sądziłam, że pisanie postów może okazać się tak trudne. Miejmy nadzieję, że to tylko ta pierwsza notka i później będzie coraz lepiej Zacznę od tego, że chciałabym aby ten blog był dla mnie pewnego rodzaju wsparciem. Będę umieszczała tutaj notki zarówno o modzie, sekretach makijażu, moich eksperymentach kulinarnych, walce z kg jak i podróżach. To właśnie z Wami chciałabym podzielić się kawałeczkiem mojego świata, abyście to właśnie Wy byli świadkami mojej przemiany, zarówno fizycznej jak i psychicznej Niczego od Was nie oczekuję... chciałabym jedynie abyście spróbowali mnie zrozumieć, a nawet mając odmienne zdanie - kłócili się ze mną , żebyście dzielili się swoimi opiniami, a kiedy będę w błędzie - poprawiali mnie Mam nadzieję, że razem przejdziemy przez nowy etap mojego życia


ENJOY IT! XoXo ;*